kolarze
fot. www.unsplash.com

Golenie nóg w kolarstwie od lat kojarzy się przede wszystkim z zawodowcami startującymi w Tour de France, Giro d’Italia czy Vuelta a España. Gładkie nogi stały się wręcz elementem kolarskiego wizerunku, ale za tym zwyczajem stoją także względy praktyczne. Aerodynamika, łatwiejsza pielęgnacja ran, masaż oraz komfort podczas treningów sprawiają, że wielu amatorów również sięga po maszynkę.

Nie oznacza to jednak, że każdy rowerzysta powinien regularnie usuwać owłosienie. W rekreacyjnej jeździe różnica w osiągach jest niewielka, dlatego decyzja najczęściej zależy od osobistych preferencji, częstotliwości treningów i rodzaju uprawianego kolarstwa.

Dlaczego kolarze golą nogi?

Jednym z najczęściej wymienianych powodów jest aerodynamika. Podczas szybkiej jazdy powietrze opływa ciało zawodnika, a każda nierówność może powodować dodatkowe turbulencje. Owłosienie na nogach zwiększa opór w niewielkim stopniu, jednak w profesjonalnym sporcie nawet drobna przewaga może mieć znaczenie.

Znacznie bardziej praktycznym argumentem jest jednak pielęgnacja skóry po upadkach. Kolarstwo szosowe wiąże się z ryzykiem kontaktu z asfaltem, a efektem bywają rozległe otarcia na udach, kolanach i łydkach. Gładka skóra ułatwia oczyszczenie rany, dezynfekcję oraz przyklejenie opatrunku.

Usuwanie owłosienia ułatwia również korzystanie z masaży. Zawodowi kolarze często współpracują z fizjoterapeutami, a masaż nóg jest stałym elementem regeneracji po treningach i wyścigach. Olejki oraz kremy znacznie łatwiej rozprowadza się na gładkiej skórze.

Czy golenie nóg poprawia aerodynamikę?

Badania prowadzone w tunelach aerodynamicznych wskazują, że usunięcie owłosienia może zmniejszyć opór powietrza. Różnica zależy jednak od budowy ciała, ilości owłosienia, prędkości oraz pozycji na rowerze.

Największe znaczenie aerodynamika ma podczas szybkiej jazdy na rowerze szosowym oraz podczas jazdy na czas. Przy prędkościach przekraczających 35 czy 40 km/h opór powietrza staje się jednym z najważniejszych czynników ograniczających prędkość.

Dla osoby jeżdżącej rekreacyjnie z prędkością około 20 lub 25 km/h korzyść będzie praktycznie niezauważalna. Znacznie większą różnicę można uzyskać poprzez poprawienie pozycji na rowerze, dopasowanie wysokości siodełka, odpowiednie ciśnienie w oponach czy założenie bardziej dopasowanej odzieży kolarskiej.

Gładkie nogi ułatwiają leczenie otarć po upadku

Tak zwany road rash, czyli otarcie skóry po kontakcie z asfaltem, jest jedną z typowych kontuzji w kolarstwie szosowym. Przy większej prędkości powierzchnia rany może być znaczna, a w skórze często pozostają drobiny piasku, asfaltu i innych zanieczyszczeń.

Owłosienie utrudnia dokładne oczyszczenie takiego miejsca. Może również przyklejać się do opatrunku, przez co jego późniejsze zdejmowanie staje się bardziej nieprzyjemne. Gładka skóra jest łatwiejsza do umycia i zabezpieczenia.

Nie oznacza to oczywiście, że golenie chroni przed urazami. Nie zmniejsza ryzyka samego upadku ani powagi obrażeń, ale może ułatwić pielęgnację skóry, jeżeli do wypadku już dojdzie.

Dlaczego zawodowi kolarze praktycznie zawsze mają ogolone nogi?

W zawodowym peletonie jest to połączenie praktyki, tradycji i wyglądu. Zawodnicy regularnie korzystają z masaży regeneracyjnych, fizjoterapii, kinesiotapingu oraz różnych preparatów stosowanych bezpośrednio na skórę. Brak owłosienia zdecydowanie ułatwia wykonywanie takich zabiegów.

Znaczenie ma również aerodynamika. Podczas wielogodzinnych etapów Tour de France czy Giro d’Italia nawet niewielkie ograniczenie oporu powietrza może mieć znaczenie dla wyniku końcowego. Profesjonalne zespoły analizują przecież nawet takie elementy jak kształt kasku, wysokość skarpet, faktura stroju czy ustawienie numeru startowego.

Z czasem gładkie nogi stały się także częścią kultury kolarskiej. Dla wielu zawodników rozpoczęcie regularnego golenia nóg jest wręcz symbolicznym przejściem od rekreacyjnej jazdy do bardziej sportowego podejścia do roweru.

Czy amator powinien golić nogi do jazdy na rowerze?

Nie ma takiej potrzeby. Osoba jeżdżąca kilka razy w tygodniu dla zdrowia lub przyjemności może pozostawić naturalne owłosienie i nie wpłynie to w zauważalny sposób na jakość treningu.

Inaczej może wyglądać sytuacja u osób regularnie startujących w wyścigach szosowych, triathlonach czy zawodach gravelowych. Przy intensywnych treningach częściej występują masaże, otarcia skóry oraz drobne urazy, dlatego gładkie nogi mogą być po prostu wygodniejsze.

Część amatorów goli nogi również ze względu na wygląd. Mięśnie ud i łydek są bardziej widoczne, a sportowa sylwetka może wyglądać bardziej wyraziście. Jest to jednak wyłącznie kwestia indywidualnych preferencji.

Jak prawidłowo ogolić nogi przed jazdą na rowerze?

Przy dłuższym owłosieniu warto najpierw skrócić włosy trymerem. Próba usunięcia wszystkiego zwykłą maszynką może prowadzić do zapychania ostrzy i wielokrotnego przejeżdżania po tym samym miejscu, co zwiększa ryzyko podrażnienia.

Skórę najlepiej wcześniej umyć ciepłą wodą. Następnie można zastosować piankę, żel lub krem do golenia. Maszynkę należy prowadzić delikatnie, bez mocnego dociskania do skóry.

Szczególnej uwagi wymagają okolice kolan, kostek oraz piszczeli. Skóra jest tam bardziej napięta, a nierówna powierzchnia zwiększa ryzyko skaleczenia.

Po goleniu warto spłukać nogi chłodniejszą wodą i zastosować łagodny balsam nawilżający. Bezpośrednio po zabiegu lepiej również unikać intensywnego treningu w bardzo obcisłych spodenkach, ponieważ pot i tarcie mogą nasilać podrażnienia.

Jak często kolarze golą nogi?

Częstotliwość zależy przede wszystkim od tempa wzrostu włosów. Niektórzy zawodnicy używają maszynki co dwa lub trzy dni, inni robią to raz w tygodniu.

Nie ma potrzeby utrzymywania idealnie gładkiej skóry każdego dnia. Kilkumilimetrowy odrost nie wpływa istotnie na komfort jazdy ani aerodynamikę. Regularne golenie ma przede wszystkim zapobiegać sytuacji, w której długie włosy ponownie utrudniają masaż, stosowanie plastrów lub pielęgnację skóry.

Osoby podatne na podrażnienia mogą zwiększyć odstęp między kolejnymi zabiegami. Zbyt częste używanie maszynki na suchej lub podrażnionej skórze sprzyja powstawaniu czerwonych krostek i wrastających włosków.

Maszynka, trymer czy depilacja?

Najpopularniejszym rozwiązaniem pozostaje klasyczna maszynka do golenia. Jest szybka, tania i pozwala łatwo kontrolować efekt. Wadą jest stosunkowo szybkie odrastanie włosów.

Trymer sprawdzi się u osób, które chcą jedynie mocno skrócić owłosienie. Skóra nie będzie całkowicie gładka, ale ryzyko podrażnień jest zazwyczaj mniejsze.

Niektórzy kolarze korzystają również z depilacji woskiem lub depilatorem. Efekt utrzymuje się wtedy znacznie dłużej, ponieważ włosy usuwane są wraz z cebulką. Zabieg może jednak powodować podrażnienia, szczególnie przy pierwszych próbach.

Możliwa jest także depilacja laserowa, wybierana głównie przez osoby, które przez cały rok regularnie usuwają owłosienie. Nie jest ona jednak potrzebna do uprawiania kolarstwa i powinna być traktowana wyłącznie jako indywidualny wybór.

Czy golenie nóg ma sens w MTB i gravelu?

W kolarstwie górskim znaczenie aerodynamiki jest mniejsze niż na szosie. Prędkości są często niższe, a o wyniku znacznie bardziej decydują technika jazdy, przyczepność, masa roweru i umiejętność pokonywania przeszkód.

Gładkie nogi mogą jednak ułatwiać pielęgnację zadrapań powstających po kontakcie z gałęziami, kamieniami czy podłożem. Podobnie wygląda sytuacja w gravelu, gdzie jazda po szutrach zwiększa ryzyko drobnych otarć.

Golenie nóg nie jest więc obowiązkowym elementem kolarskiego treningu. Dla zawodowców ma konkretne zastosowanie, a dla amatora pozostaje przede wszystkim kwestią wygody. Jeżeli ktoś jeździ dużo, regularnie korzysta z masażu albo startuje w zawodach, warto przynajmniej sprawdzić, czy gładkie nogi rzeczywiście poprawiają jego komfort podczas jazdy i regeneracji.

Źródło: www.bikesalon.pl