Pierwsze przejażdżki po dłuższej przerwie albo całkowitym początku z rowerem nie powinny przypominać testu wytrzymałości. Znacznie ważniejsze od liczby kilometrów jest tempo, czas jazdy i to, jak organizm reaguje następnego dnia. Zbyt ambitny start może skończyć się bólem kolan, przeciążeniem mięśni albo zwyczajnym zniechęceniem.
Ile km na rowerze na początek?
Dla osoby, która wcześniej była mało aktywna, rozsądnym początkiem może być około 5 do 10 km spokojnej jazdy. Taki dystans pozwala oswoić się z pozycją na rowerze, siodełkiem, pracą nóg i zmianą biegów, a jednocześnie nie powinien nadmiernie obciążać organizmu.
Jeśli ktoś ma już podstawową kondycję, regularnie chodzi, biega albo ćwiczy, pierwsza trasa może mieć 10 do 20 km. Nadal warto jechać spokojnie, bez ścigania się ze średnią prędkością czy wynikiem zapisanym w aplikacji.
Nie ma jednej liczby odpowiedniej dla każdego. Dziesięć kilometrów po płaskim asfalcie może być łatwiejsze niż pięć kilometrów po pagórkowatym terenie, szutrze albo leśnych ścieżkach.
Na początku lepiej patrzeć na czas niż na kilometry
Początkujący rowerzysta może łatwiej kontrolować obciążenie, planując jazdę na 30 do 60 minut. Taki sposób sprawdza się szczególnie wtedy, gdy trasa jest zróżnicowana i trudno przewidzieć tempo.
Pierwsze wyjazdy warto kończyć z poczuciem, że dałoby się przejechać jeszcze trochę. Jazda do całkowitego zmęczenia nie daje większych korzyści na starcie, a może wydłużyć regenerację.
Jeżeli po 40 minutach spokojnej jazdy nie pojawia się duże zmęczenie, ból stawów ani zadyszka utrudniająca rozmowę, można stopniowo wydłużać kolejne treningi.
5 kilometrów też może być dobrym początkiem
Krótka trasa nie jest powodem do wstydu. Dla osoby wracającej do ruchu po wielu miesiącach, z dużą nadwagą albo słabą kondycją nawet kilka kilometrów może być wystarczającym bodźcem.
Znacznie lepiej przejechać 5 km trzy razy w tygodniu niż raz zrobić 30 km i przez następne dni unikać roweru z powodu bólu mięśni czy otarć. Organizm potrzebuje czasu, aby przyzwyczaić się nie tylko do wysiłku, ale także do pozycji na siodełku.
Pierwsze tygodnie powinny służyć przede wszystkim budowaniu regularności. Kilometry można dołożyć później.
Czy 20 km na początek to dużo?
Dla części osób 20 km będzie bardzo łatwe, a dla innych okaże się zbyt wymagające. Duże znaczenie ma wcześniejsza aktywność, masa ciała, rodzaj roweru, nawierzchnia i liczba podjazdów.
Na rowerze trekkingowym lub szosowym po płaskiej trasie taki dystans można pokonać bez większego problemu nawet przy niewielkim doświadczeniu. W terenie górskim 20 km może natomiast oznaczać znacznie cięższy wysiłek.
Jeżeli ktoś nie jest pewien swoich możliwości, bezpieczniej zacząć od krótszej pętli w pobliżu domu. W razie zmęczenia łatwiej wtedy zakończyć jazdę.
Jak szybko zwiększać dystans?
Nie trzeba dokładać kilometrów po każdym treningu. W pierwszych tygodniach można kilka razy przejechać podobną trasę i obserwować, czy z każdym kolejnym wyjazdem staje się ona łatwiejsza.
Dobrym rozwiązaniem jest wydłużanie dłuższej jazdy o około 10 do 20 minut co kilka wyjazdów. Nie jest to sztywna reguła, lecz prosty sposób na uniknięcie nagłego skoku obciążenia.
Jeżeli po zwiększeniu dystansu pojawia się silne zmęczenie, ból kolan albo trudności z regeneracją, warto przez kilka treningów wrócić do krótszej trasy.
Nie porównuj pierwszych wyników z innymi rowerzystami
Aplikacje sportowe mogą motywować, ale łatwo również wpaść w pułapkę porównywania się z osobami, które jeżdżą od kilku lat. Ktoś może bez problemu przejechać 80 km, ponieważ jego organizm jest przyzwyczajony do kilku godzin w siodle.
Początkujący powinien obserwować własny postęp. Jeśli po miesiącu ta sama trasa wymaga mniejszego wysiłku albo można przejechać kilka kilometrów więcej bez większego zmęczenia, oznacza to poprawę wydolności.
Średnia prędkość również nie powinna być najważniejszym celem. Wiatr, przewyższenia, nawierzchnia i ruch drogowy potrafią mocno zmienić wynik.
Jakie tempo wybrać podczas pierwszych jazd rowerem?
Najłatwiej wykorzystać prosty test rozmowy. Podczas spokojnej jazdy powinno dać się wypowiedzieć kilka zdań bez łapania oddechu po każdym słowie.
Jeżeli od początku pojawia się mocna zadyszka, tempo jest prawdopodobnie za wysokie. Warto przełączyć na lżejszy bieg i zwolnić.
Początkujący często popełniają błąd, mocno naciskając na pedały przy niskiej kadencji. Znacznie wygodniej dla stawów jest zwykle pedałować płynniej na nieco lżejszym przełożeniu.
Kadencja ma znaczenie dla komfortu jazdy
Nie trzeba od razu kupować czujnika kadencji, ale warto zwrócić uwagę na sposób pedałowania. Bardzo ciężkie przełożenie i wolne kręcenie zwiększają siłę działającą na nogi przy każdym obrocie.
Wielu amatorów dobrze czuje się przy płynnym rytmie w okolicach 70 do 90 obrotów korby na minutę, choć nie jest to obowiązkowa wartość dla każdego. Najważniejsze, aby nie siłować się z przełożeniem.
Na podjazdach lepiej wcześniej zredukować bieg, zamiast próbować przepchnąć ciężkie przełożenie siłą.
Ile razy w tygodniu jeździć na początku?
Dla większości początkujących dobrym punktem wyjścia są trzy jazdy tygodniowo. Można przykładowo zrobić dwie krótsze przejażdżki i jedną nieco dłuższą.
Między treningami warto zostawić czas na regenerację, szczególnie przez pierwsze tygodnie. Organizm musi przyzwyczaić mięśnie, ścięgna i stawy do nowego rodzaju ruchu.
Osoba bardzo początkująca może zacząć nawet od dwóch jazd w tygodniu. Regularność ma większe znaczenie niż próba wykonania dużej liczby treningów od razu.
Czy można jeździć na rowerze codziennie?
Lekka jazda każdego dnia nie musi być problemem dla osoby dobrze przygotowanej, ale początkujący zwykle nie potrzebuje takiej częstotliwości. Zbyt częste treningi mogą powodować narastające zmęczenie.
Jeżeli rower służy jako spokojny środek transportu i trasy są krótkie, codzienna jazda może być łatwiejsza do tolerowania niż intensywny trening. Nadal trzeba obserwować samopoczucie.
Ciężkie nogi przez kilka dni, spadek motywacji, problemy ze snem albo ból stawów mogą wskazywać, że potrzebny jest lżejszy dzień.
Ból po pierwszej jeździe nie zawsze oznacza kontuzję
Po nowych ćwiczeniach mogą pojawić się zakwasy, czyli opóźniona bolesność mięśniowa. Najczęściej występuje po kilku lub kilkunastu godzinach i stopniowo ustępuje.
Inaczej należy traktować ostry ból kolana, biodra, pleców lub nadgarstka. Jeśli pojawia się podczas jazdy i narasta przy każdym kolejnym ruchu, nie warto go ignorować.
Powtarzający się ból może wynikać między innymi z nieprawidłowego ustawienia siodełka, zbyt dużego obciążenia albo źle dobranej pozycji na rowerze.
Zbyt niskie siodełko szybko daje o sobie znać
Wiele osób początkujących ustawia siodełko bardzo nisko, ponieważ chce swobodnie dotykać całymi stopami ziemi podczas siedzenia. Taka pozycja może jednak powodować nadmierne ugięcie kolan podczas pedałowania.
Siodełko ustawione za wysoko również może prowadzić do problemów. Rowerzysta zaczyna kołysać biodrami, aby dosięgnąć pedałów.
Jeśli po kilku jazdach regularnie bolą kolana albo biodra, warto sprawdzić ustawienie roweru, zamiast tylko skracać dystans.
Pierwsza trasa powinna być możliwie prosta
Na początku najlepiej wybrać drogę bez dużej liczby stromych podjazdów. Płaska pętla pozwala łatwiej kontrolować wysiłek i skupić się na technice jazdy.
Dobrze, jeśli trasa przebiega w pobliżu domu albo miejsc, z których w razie potrzeby można łatwo wrócić. Pierwszy wyjazd nie jest najlepszym momentem na odkrywanie odległych terenów.
Warto również unikać bardzo ruchliwych dróg, jeśli rowerzysta nie czuje się jeszcze pewnie podczas zmiany biegów, hamowania czy sygnalizowania manewrów.
Wiatr może całkowicie zmienić trudność tej samej trasy
Kilometry nie pokazują całego wysiłku. Silny wiatr czołowy może sprawić, że spokojna trasa stanie się znacznie bardziej wymagająca.
Przy planowaniu pierwszych wyjazdów warto zwrócić uwagę na warunki pogodowe. Jeśli pierwsza część trasy prowadzi z wiatrem, powrót może okazać się dużo cięższy.
Podobnie działa wysoka temperatura. W upalny dzień nawet krótka jazda może mocniej obciążyć organizm niż dłuższa przejażdżka w umiarkowanych warunkach.
Na rowerze górskim kilometry liczą się inaczej
Dziesięć kilometrów po asfalcie i dziesięć kilometrów po leśnych ścieżkach to dwa różne treningi. W terenie dochodzą podjazdy, nierówności, częste hamowanie i zmiany pozycji.
Początkujący na rowerze MTB powinien więc bardziej patrzeć na czas jazdy i zmęczenie niż na dystans. Trasa długości 8 km może być wystarczającym treningiem, jeśli zawiera dużo przewyższeń.
Na wymagającym terenie również technika może ograniczać tempo bardziej niż kondycja.
Rower elektryczny nie oznacza braku wysiłku
E-bike pozwala łatwiej pokonywać podjazdy i zwiększać dystans, ale nadal wymaga pedałowania w przypadku standardowych rowerów ze wspomaganiem. Stopień obciążenia zależy od wybranego trybu.
Początkujący użytkownik roweru elektrycznego może przejechać większą liczbę kilometrów, ale nie powinien od razu planować wielogodzinnej wyprawy. Pozycja w siodle i nacisk na dłonie czy pośladki nadal wymagają przyzwyczajenia.
Trzeba również pamiętać o zasięgu baterii. Zużycie energii rośnie na podjazdach, przy mocnym wspomaganiu, niskiej temperaturze i większej masie.
Czy 30 km to dobry cel po kilku tygodniach?
Dla wielu początkujących jest to realny dystans po kilku tygodniach regularnej jazdy. Nie ma jednak potrzeby osiągać go w określonym terminie.
Jeżeli ktoś zaczynał od 8 km i stopniowo zwiększał długość tras, przejazd 20, a później 30 km może pojawić się naturalnie. Warto przy tym zachować spokojne tempo.
Pierwsze 30 km nie musi być pokonywane bez przerwy. Krótki postój na wodę lub odpoczynek jest całkowicie normalny.
Na dłuższe trasy warto zabrać wodę
Nawet przy krótkiej przejażdżce dobrze mieć bidon, szczególnie w cieplejszy dzień. Zapotrzebowanie na płyny zależy od temperatury, intensywności jazdy i indywidualnego pocenia się.
Nie trzeba automatycznie wypijać określonej liczby mililitrów na godzinę niezależnie od warunków. Warto jednak nie dopuszczać do silnego pragnienia podczas dłuższej jazdy.
Przy wyprawach trwających kilka godzin potrzeby rosną, a w upał część osób może skorzystać również z napojów zawierających elektrolity.
Na godzinny trening zwykle nie potrzeba żeli energetycznych
Spokojna jazda trwająca 30 do 60 minut zwykle nie wymaga specjalnego żywienia podczas wysiłku, jeśli wcześniej zjedzono normalny posiłek.
Przy dłuższych trasach warto zabrać łatwe do zjedzenia źródło węglowodanów. Może to być banan, batonik, kanapka albo żel, jeśli jest dobrze tolerowany.
Początkujący nie powinien czekać do momentu bardzo silnego głodu podczas kilkugodzinnej wyprawy. Wtedy spadek energii może pojawić się szybko.
Jak może wyglądać pierwszy miesiąc jazdy rowerem?
W pierwszym tygodniu można wykonać dwie lub trzy spokojne jazdy po około 5 do 10 km. Jeśli organizm reaguje dobrze, w kolejnych tygodniach jedna z tras może być stopniowo wydłużana.
Po dwóch lub trzech tygodniach część osób będzie już swobodnie pokonywała 15 do 20 km. Inni nadal będą najlepiej czuli się na krótszych trasach i nie oznacza to, że robią coś źle.
Najważniejsze, aby kolejne jazdy nie powodowały narastającego bólu ani wielodniowego wyczerpania. Organizm powinien otrzymywać coraz większy bodziec, ale również czas na przystosowanie.
Kiedy można zacząć jeździć szybciej?
Przez pierwsze tygodnie nie ma potrzeby wykonywania mocnych interwałów. Spokojne jazdy pozwalają przyzwyczaić układ krążenia, mięśnie i stawy do regularnego wysiłku.
Gdy przejazd trwający godzinę staje się komfortowy, można od czasu do czasu dodać kilka krótkich, szybszych odcinków. Nie powinny one oznaczać maksymalnego wysiłku.
Z czasem można rozwijać zarówno dystans, jak i tempo, ale najlepiej nie zwiększać wszystkiego naraz.
Kiedy należy zrobić dzień przerwy?
Jeśli nogi są ciężkie już podczas rozgrzewki, a zwykle łatwa trasa nagle wymaga dużo większego wysiłku, dodatkowy odpoczynek może być dobrym rozwiązaniem.
Podobnie warto postąpić przy nasilającym się bólu stawów, ogólnym osłabieniu albo niewyspaniu. Jeden dzień przerwy nie zniszczy wypracowanej formy.
Regeneracja jest częścią treningu. To podczas odpoczynku organizm przystosowuje się do wcześniejszego wysiłku.
Pierwszy cel powinien być łatwy do powtórzenia
Lepszym początkiem jest 8 km przejechane z zapasem sił niż 25 km zakończone całkowitym wyczerpaniem. Po pierwszej jeździe powinno pozostać poczucie, że chce się wrócić na rower za dwa lub trzy dni.
Dystans warto zwiększać wtedy, gdy dotychczasowa trasa staje się wyraźnie łatwiejsza. U wielu początkujących pierwsze przejażdżki będą miały 5 do 15 km, a wraz z regularnością 20 czy 30 km przestanie być dużym wyzwaniem.
Nie trzeba jednak gonić konkretnej liczby na liczniku. Najlepszy dystans na początek to taki, po którym można normalnie funkcjonować następnego dnia i z ochotą planować kolejny wyjazd.
Źródło: www.bikesalon.pl



